wtorek, 10 lutego 2015

The Royal Burden: Rozdział drugi

Jungkook uczył się kolejnych tematów z historii, leżąc na podłodze w swoim pokoju. Jego rodzice nie zauważyli jego zniknięcia, chociaż nie było go całą noc, przez co był, delikatnie mówiąc, niesamowicie wkurzony. Zawsze był zauważany dopiero wtedy, gdy był do czegoś potrzebny, na przykład jak ten przeklęty ślub.
Westchnął cicho, gdy zauważył, że do końca tematu zostały mu jeszcze cztery strony. Nienawidził tego przedmiotu. Przeklęte wojny i idiotyczne przyczyny. Jego nauczyciel oraz Jimin tłumaczyli mu, że skoro jest następcą, powinien znać historię swojego kraju w pierwszej kolejności. Daty jednak nie chciały, by Jungkook je pamiętał i kojarzył z odpowiednimi wydarzeniami.
Co robisz? – spytał Jimin, wchodząc do jego pokoju. W ręku trzymał również książkę od historii.
Uczę się, a co mogę robić? – burknął młodszy, spoglądając ponuro na swojego przyjaciela.
Starszy wzruszył tylko ramionami i usiadł obok niego, otwierając książkę. Jungkook czekał, aż Jimin się odezwie, lecz ten tylko studiował swoją lekturę.
Po co tu jesteś? – odezwał się w końcu, siadając.
Mam obowiązek pilnować cię z nauką i pomagać, jeśli czegoś nie rozumiesz. – powiedział monotonnym głosem, jakby recytował jakąś żmudną regułkę.
Jungkook przewrócił oczami i ponownie się położył, próbując nauczyć się czegokolwiek. Był niemalże stuprocentowo pewny, że dostanie kolejną jedynkę. On i Jimin mieli prywatnego nauczyciela, ale z tego względu, że był jedynym w okolicy, który mógł prowadzić każdą lekcję, miał niezwykle napięty harmonogram i nie był w stanie poświęcić królewskiemu dziedzicowi wystarczająco dużo uwagi, by móc mu tłumaczyć każdej rzeczy, której ten nie rozumiał. Z tego powodu Jimin dostał pozwolenie, by również pobierał nauki, ale pod warunkiem, że będzie mieć idealne wyniki.
Hyung... – zaczął Jungkook bardzo ostrożnie, dźgając swojego przyjaciela w ramię. – Kiedy będziemy mogli pójść tam ponownie?
Jimin westchnął ciężko, kładąc sobie książkę na kolanach. Książę cały czas marudził o kolejnym wyjściu, odkąd tylko dowiedział się, że jego rodzice nic nie zauważyli. Jimin spojrzał na swojego panicza i zastanowił się nad odpowiedzią względną.
Pójdziemy tam, pod warunkiem... – zawahał się przez moment, a do jego głowy wpadł genialny pomysł. – Jeżeli dostaniesz z historii piątkę.
Jungkook zmarszczył brwi i prychnął cicho.
Przestań sobie żartować. Wiesz, że to niemożliwe. – odparł markotnym tonem.
Nie żartuję. Jak dostaniesz piątkę, to od razu po lekcjach zabiorę swoje rzeczy i pójdziemy tam. – powiedział Jimin całkowicie poważnie, patrząc młodszemu prosto w oczy.
Jungkook walczył przez chwilę ze spojrzeniem swojego hyunga, lecz po chwili prychnął i wstał.
Robisz to specjalnie, prawda? – warknął wściekle.
Nie, Kookie, robię to, bo nie chcesz się uczyć. – odparł Jimin spokojnym tonem, również podnosząc się na nogi.
Nie mów do mnie Kookie. Wyjdź. – powiedział młodszy niebezpiecznie niskim głosem, zamykając oczy.
Jungkook, nie rób histerii... – zaczął Jimin, robiąc krok w stronę swojego panicza, ale został odepchnięty.
Wyjdź powiedziałem! – książę krzyknął, biorąc do ręki poduszkę ze swojego łóżka. – Wyjdź i nie pokazuj mi się na oczy! Ty też chcesz mi ciągle na złość robić! Tak samo jak moi rodzice!
Jungkook, ja chcę tylko, żebyś zdał z historii, przestań tworzyć jakieś bzdurne teorie, które... – przerwał mu cios poduszką, zadany przez jego panicza. Pomimo tego, że przedmiot był miękki, siła uderzenia była na tyle duża, by go zabolało.
Wynoś się! – młodszy zaczął wrzeszczeć. – Wynoś się! Nie rozumiesz co do ciebie mówię?!
Jimin westchnął cicho i podszedł do drzwi. Tracił powoli cierpliwość, a nie chciał wyżyć się na swoim paniczu. Nim jednak wyszedł z pokoju, odwrócił się w jego stronę.
Przestań urządzać histerię o byle co, nie wszystko musi iść tobie idealnie po myśli. – warknął i trzasnął za sobą drzwiami.
Jungkook stał jeszcze przez chwilę, wpatrując się w kawałek drewna, za którym zniknął przed chwilą jego sługa. Rzucił poduszkę na łóżko i wrzasnął, ciskając książką w szafę. Położył się na podłogę i zaczął wyklinać pod nosem wiązanki przekleństw pod adresem Jimina, póki nie zasnął.

Jimin wszedł do pokoju Jungkooka, chcąc zobaczyć, czy jego panicz dalej jest na niego obrażony. Jednak zamiast rozjuszonego nastolatka znalazł nieruchome ciało na środku pokoju. Serce stanęło mu w klatce piersiowej. To była jego wina, mógł go nie denerwować. Na pewno dostał ataku, a on sobie po prostu poszedł.
Jungkook! – zawołał Jimin i podbiegł do ciała.
Opadł obok niego i zaczął go szarpać, przerażony, że stracił właśnie swojego najlepszego przyjaciela i to ze swojej winy. Książę zmarszczył brwi i uderzył Jimina w głowę.
Zamknij się, idioto. – burknął, otwierając oczy. – Teraz to się mną przejmujesz?
A kiedy ja się tobą nie przejmowałem, idioto?! – odparł Jimin i odetchnął, przytulając młodszego. – Myślałem, że wykitowałeś przeze mnie...
Jungkook, pomimo tego, że złościł się na swojego przyjaciela, objął go i również się przytulił. Książę wiedział, że Jimin zawsze się o niego troszczył najlepiej, jak mógł i nie mógł winić go za ten warunek, jaki mu wcześniej postawił.
Hyung... – powiedział już łagodniej, przecierając oczy. – Pomożesz mi w nauce?
Jimin spojrzał na niego i po chwili uśmiechnął się, rozluźniając uścisk. Zamiast tego, poczochrał włosy młodszego i kiwnął potwierdzająco głową. Sięgnął po leżącą pod szafą książkę Jungkooka i otworzył na ostatnim temacie, jaki omawiali.
Nie złościsz się już na mnie? – spytał, wertując kartki.
Jungkook siedział przez chwilę w ciszy, przyglądając się dłoniom Jimina przekładającym strony.
Nie. – powiedział krótko i przysunął się obok Jimina, by mieli taki sam widok na książkę.
Starszy chłopak pokiwał głową z uśmiechem i położył młodszemu książkę na kolanach. Bez ogródek rozpoczął opowiadać o wydarzeniach zawartych w temacie, na którym mieli otwarte strony. Wskazywał najważniejsze daty i nazwiska oraz tworzył do nich skojarzenia, dzięki którym książę mógł je łatwiej zapamiętać. Gdy skończyli, Jungkook potrafił już wszystko, czego potrzebował.
Jesteś lepszy od tego nauczyciela. – przyznał Jungkook, szczerząc się do swojego hyunga.
Ty go po prostu nie słuchasz. – odparł Jimin z ironicznym uśmiechem. – I nie podlizuj mi się, masz dostać piątkę.
Jungkook przygryzł wargę, kiwając w ciszy głową. Dostanie tą piątkę. Chciał znowu spotkać się z Taehyungiem. Jimin patrzył na niego przez chwilę, po czym podniósł się.
Chodź, za pięć minut zacznie się lekcja, a wiesz, że ten facet nie lubi czekać. – powiedział i wyciągnął dłoń do swojego panicza, by pomóc mu wstać.
Jungkook chwycił jego dłoń i podniósł się, po czym razem wyszli z jego pokoju. Lekcje były prowadzone w salonie konferencyjnym jego rodziców, bo jako jedyny miał tablicę, na której ich nauczyciel mógł rozrysowywać schematy i inne podobne rzeczy. Jimin i Jungkook zajęli swoje miejsce, a po chwili do pomieszczenia wpadł starszy człowiek, a lekcja się rozpoczęła. Wpierw mężczyzna poprowadził zajęcia z przedmiotów ścisłych, a gdy skończył i miał przejść do części humanistycznej, w której znajdowała się również historia, młodszy z chłopców poprosił o przepytanie. Jungkook był zaskoczony, jak łatwo mu szło odpowiadanie. Jedynie trzy razy musiał się chwilę zastanowić, ale na każde pytanie udzielił poprawnej odpowiedzi.
Widzę, że wreszcie wziąłeś na poważnie moje słowa. – powiedział na koniec nauczyciel i zapisał w swoim notatniku piątkę. – Skoro tak dobrze się nauczyłeś, nie muszę robić wam powtórzenia. Będę się zbierał, dzisiaj mam wyjątkowo napięty dzień.
Spakował się, a chłopcy ukłonili się, żegnając go. Gdy drzwi zamknęły się za nauczycielem, Jungkook spojrzał na Jimina wyczekująco.
Już, idziemy. – powiedział starszy, wywracając oczy, ale pomimo tego uśmiechnął się.
Ruszyli do pokoju Jungkooka, by odłożyć książki i przejść do pokoju Jimina. Starszy przeszukał swoje rzeczy i znalazł płaszcz, który wcześniej książę miał na sobie. Podał go młodszemu, a ten niemalże natychmiast go założył. W duszy nie mógł wytrzymać i miał ochotę skakać w kółko.
Drzwi do pokoju otworzyły się, a w nich pojawiła się posłanka królowej.
Panicz Jungkook wzywany jest do swojej matki, do sali konferencyjnej. – powiedziała to beznamiętnie, mierząc przebranego chłopaka wzrokiem. – Panicz urządza jakiś bal przebierańców?
Jungkook zamarł i spojrzał się za siebie na kobietę. Cały entuzjazm uleciał z jego ciała. Zdjął wcześniej założony kaptur i podszedł do służki jego matki.
Nie, a nawet jeśli, to gówno cię to interesuje. Kto ci pozwolił wejść bez pukania? Nawet Jimin uprzedza mnie, nim wejdzie. Przekaż mojej matce, że zaraz będę i wynoś mi się stąd, nim straż wezwę. – powiedział cichym, chłodnym głosem, mierząć kobietę chłodnym spojrzeniem.
Posłanka zmieszała się i cofnęła o parę kroków. Ukłoniła się i natychmiast pobiegła jak najdalej od pokoju Jungkooka. Ten prychnął cicho i trzasnął za nią drzwiami. Był wkurzony. Co teraz mogła chcieć jego matka? Akurat w tym momencie?! Wiedział, że jak teraz pójdzie na spotkanie z matką, może mu to zająć naprawdę dużo czasu.
Ciesz się, że przyszła teraz a nie po naszym wyjściu. – powiedział Jimin, podchodząc do swojego panicza. – Twoja matka zauważyłaby, że cię nie ma.
Jungkook pokiwał w ciszy głową. Wiedział, że Jimin ma rację. Jednak nie mógł pozbyć się gniewu. Zaczął się przebierać z powrotem w swoje codzienne ciuchy.
Jak nie pójdziemy dzisiaj, to obiecuję, pójdziemy jutro. – powiedział starszy, posyłając swojemu paniczowi szeroki, pocieszający uśmiech.
Dziękuję. – powiedział cicho Jungkook i odwzajemnił gest. – Idę.
Wyszedł ze swojego pokoju i skierował się nieśpiesznym krokiem do sali, w której miał wcześniej lekcję. Zaczął rozmyślać, co było na tyle istotne, by jego matka wzywała go do siebie. Gdy dotarł pod odpowiednie drzwi zapukał delikatnie i uchylił je lekko.
Nareszcie jesteś. – powiedział jego ojciec.
W sali, prócz jego rodziców, znajdowała się dwójka starszych ludzi oraz młodsza od nich kobieta. Wokół stało pełno służby zarówno ludzie, których pierwszy raz widział oraz jego służba. Podszedł do stołu, przy którym siedziała piątka ludzi i ukłonił się.
Jungkook, to twoja narzeczona, Chaerin. – odezwała się jego matka, gdy wyprostował się i wskazała na najmłodszą kobietę.
Jungkooka zamurowało. Był pewien, że ta kobieta jest starsza od niego conajmniej jakieś pięć lat. Spojrzała na niego i wydawało mu się, że słyszy jej bezgłośny jęk.
Miło mi cię poznać. – ukłonił się w jej stronę i przysiadł się do stołu. Tak naprawdę myślał zupełnie co innego.
Mi ciebie również, książę. – powiedziała z kwaśnym uśmiechem.
Jesteśmy tutaj, by omówić, jak będzie wyglądać wasz ślub. – powiedział ojciec Chaerin, spoglądając na mnie.
Nie miał nic do gadania w tej kwestii. Wolał, by nie było w ogóle tego ślubu i przypuszczał, że Chaerin popiera jego myśl. Ich rodzice pogrążyli się w rozmowie, a Jungkook jęknął bezgłośnie. Wyprawa za mur w dniu dzisiejszym została właśnie nieodwołalnie odrzucona.
Żeby było jasne, nie zamierzam wychodzić za ciebie za mąż. – powiedziała cicho Chaerin po około dwudziestu minutach, pochylając się ku Jungkookowi.
Nie chcę cię obrazić, ale ja również nie chcę się żenić z tobą. – odpowiedział jej, na co ta pokiwała głową.
Nie masz może jakiegoś pomysłu, by ich odsunąć od tego pomysłu? – spytała, opierając głowę na dłoni. – Mam już kogoś i nie chce z nim zrywać więzi.
Niestety, nie mam pomysłu. Też już kogoś mam. – mówiąc to, w pierwszym momencie do jego myśli przyszedł Taehyung, ale szybko jego obraz został zastąpiony przez Danee.
Miał jednak wrażenie, że jego uczucie do dziewczyny osłabło. Nie chciał jednak teraz o niej myśleć. Zaczął wyobrażać sobie, co będzie, gdy Jimin już go zabierze do plebskiej części. Był tak pochłonięty swoimi myślami, że nawet nie usłyszał, jak jego matka do niego mówiła.
Jeon Jungkook, mówię coś do ciebie! – krzyknęła w końcu, aż książę się wzdrygnął.
T–tak, słucham? – wyjąkał i spojrzał na królową.
Jego matka wskazała na tablicę, gdzie były wypisane jakieś głupoty odnośnie ślubu. Jungkook nawet nie chciał skupiać na tym wzroku.
Tak będzie wyglądać ten ślub i kolory jakie będą dominować. – oznajmiła, a Jungkook przytaknął w ciszy. – Odpowiada ci to, droga Chaerin?
Mnie się nawet nie pytajcie, nie mam zamiaru wychodzić za mąż. – powiedziała chłodno, zakładając ręce na piersi.
W zamian za te słowa, dostała od swojej matki w udo, na co syknęła cicho.
Wybacz, pani, moja córka jest dzisiaj nie w humorze. – powiedziała matka Chaerin, uśmiechając się przepraszająco do mojej matki.
Jungkook westchnął lekko poirytowany. Nie rozumiał, po co tu w ogóle był. Ani on, ani Chaerin nie chcieli tego ślubu, w dodatku wszystkie szczegóły obgadywali ich rodzice. Zaczął zbierać w nim gniew. Zamiast siedzieć tutaj i się nudzić, mógł zwyczajnie odwiedzić Taehyunga.
Rozumiem. Nie szkodzi. – powiedziała matka Jungkooka, kiwając głową i zwróciła się do swojego syna. – Kochanie, możesz już odejść.
Kiwnął tylko głową i wyszedł z sali, kierując się do swojego pokoju. Szedł ze spuszczoną głową, a gdy otworzył drzwi, zastał Jimina siedzącego na jego łóżku, grzebiącego w jego ipadzie.
Pozwoliłem ci ruszyć? – burknął i położył się na brzuchu obok niego.
I tak byś pozwolił. – odparł Jimin i poklepał go po plecach. – Jak tam u matki?
Jungkook westchnął cicho i wtulił twarz w poduszki. Nie chciał o tym mówić. Jimin wyczuł, że jego panicz nie jest w najlepszym humorze, dlatego postanowił nie męczyć go pytaniami. W ciszy siedział obok niego i grał na ipodzie, gdy ten odchrząknął znacząco. Jimin to zignorował, jednak dźwięk powtórzył się, więc zwrócił swoją uwagę na Jungkooka.
Ona też nie chce ślubu. – powiedział młodszy, siadając. – Nie rozumiem, dlaczego oni to robią.
Jak nie wiadomo o co chodzi, to o pieniądze się rozchodzi. – oznajmił Jimin, zwracając swoją uwagę ponownie na ekran ipoda.
Jungkook prychnął i zaczął wpatrywać się w swoje dłonie. Bolało go to, że jego rodzice nic sobie nie robili z jego uczuć, szczególnie, gdy chodziło o pieniądze.
Jimin... – zaczął Jungkook powoli, opierając się o swojego hyunga. – Nigdy mnie nie zostawisz?
Jimin spojrzał na swojego panicza, gotów go wyśmiać, jednak zauważył, że było to poważne pytanie. Objął młodszego i uśmiechnął się, potrząsając nim lekko.
Nie ma mowy, bym cię zostawił. – powiedział radosnym tonem i poczochrał drugą ręką jego włosy, odłożywszy uprzednio ipoda.
Jungkook wyszczerzył się do swojego hyunga, a tamten uwolnił go z uścisku.
Idź się teraz wykąpać. – powiedział starszy, wstając z łóżka. – Jutro z rana pójdziemy do Taehyunga.
Jungkook jeszcze ostatni raz przytulił swojego hyunga z radosnym "dziękuję" i poszedł do jego własnej łazienki. Jimin stał jeszcze przez chwilę, po czym zaśmiał się cicho, udając się do swojego pokoju.



*



Dom Yoongiego na pewno nie należał do najpiękniejszych, ani nie największych. Jego okolica również nie uwodziła, pełna starych budynków i kruszących się, betonowych murów. Nie przeszkadzało mu to jednak, gdyż był jedynym człowiekiem, żyjącym w tej okolicy, co gwarantowało ciszę i spokój. Jego mieszkanie zawierało podstawowe meble, takie jak fotel, stolik, krzesło, szafę i łóżko, lecz miał również laptopa schowanego w swoim plecaku. Jednak Yoongi leżał teraz na zimnej podłodze, wpatrując się w sufit. Nie wiedział co powinien zrobić. Nie, żeby miał sobie nie poradzić, jednak sprawiało to wiele kłopotu. W sumie zabicie księcia, Jeon Jungkooka nie było prostą misją.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz