Jungkook
uczył się kolejnych tematów z historii, leżąc na podłodze w
swoim pokoju. Jego rodzice nie zauważyli jego zniknięcia, chociaż
nie było go całą noc, przez co był, delikatnie mówiąc,
niesamowicie wkurzony. Zawsze był zauważany dopiero wtedy, gdy był
do czegoś potrzebny, na przykład jak ten przeklęty ślub.
Westchnął
cicho, gdy zauważył, że do końca tematu zostały mu jeszcze
cztery strony. Nienawidził tego przedmiotu. Przeklęte wojny i
idiotyczne przyczyny. Jego nauczyciel oraz Jimin tłumaczyli mu, że
skoro jest następcą, powinien znać historię swojego kraju w
pierwszej kolejności. Daty jednak nie chciały, by Jungkook je
pamiętał i kojarzył z odpowiednimi wydarzeniami.
– Co
robisz? – spytał Jimin, wchodząc do jego pokoju. W ręku trzymał
również książkę od historii.
–
Uczę się, a co mogę robić? –
burknął młodszy, spoglądając ponuro na swojego przyjaciela.
Starszy
wzruszył tylko ramionami i usiadł obok niego, otwierając książkę.
Jungkook czekał, aż Jimin się odezwie, lecz ten tylko studiował
swoją lekturę.
– Po
co tu jesteś? – odezwał się w końcu, siadając.
– Mam
obowiązek pilnować cię z nauką i pomagać, jeśli czegoś nie
rozumiesz. – powiedział monotonnym głosem, jakby recytował jakąś
żmudną regułkę.
Jungkook
przewrócił oczami i ponownie się położył, próbując nauczyć
się czegokolwiek. Był niemalże stuprocentowo pewny, że dostanie
kolejną jedynkę. On i Jimin mieli prywatnego nauczyciela, ale z
tego względu, że był jedynym w okolicy, który mógł prowadzić
każdą lekcję, miał niezwykle napięty harmonogram i nie był w
stanie poświęcić królewskiemu dziedzicowi wystarczająco dużo
uwagi, by móc mu tłumaczyć każdej rzeczy, której ten nie
rozumiał. Z tego powodu Jimin dostał pozwolenie, by również
pobierał nauki, ale pod warunkiem, że będzie mieć idealne wyniki.
–
Hyung... – zaczął Jungkook bardzo
ostrożnie, dźgając swojego przyjaciela w ramię. – Kiedy
będziemy mogli pójść tam ponownie?
Jimin
westchnął ciężko, kładąc sobie książkę na kolanach. Książę
cały czas marudził o kolejnym wyjściu, odkąd tylko dowiedział
się, że jego rodzice nic nie zauważyli. Jimin spojrzał na swojego
panicza i zastanowił się nad odpowiedzią względną.
–
Pójdziemy tam, pod warunkiem... –
zawahał się przez moment, a do jego głowy wpadł genialny pomysł.
– Jeżeli dostaniesz z historii piątkę.
Jungkook
zmarszczył brwi i prychnął cicho.
–
Przestań sobie żartować. Wiesz, że
to niemożliwe. – odparł markotnym tonem.
– Nie
żartuję. Jak dostaniesz piątkę, to od razu po lekcjach zabiorę
swoje rzeczy i pójdziemy tam. – powiedział Jimin całkowicie
poważnie, patrząc młodszemu prosto w oczy.
Jungkook
walczył przez chwilę ze spojrzeniem swojego hyunga, lecz po chwili
prychnął i wstał.
–
Robisz to specjalnie, prawda? –
warknął wściekle.
–
Nie, Kookie, robię to, bo nie chcesz
się uczyć. – odparł Jimin spokojnym tonem, również podnosząc
się na nogi.
– Nie
mów do mnie Kookie. Wyjdź. – powiedział młodszy niebezpiecznie
niskim głosem, zamykając oczy.
–
Jungkook, nie rób histerii... –
zaczął Jimin, robiąc krok w stronę swojego panicza, ale został
odepchnięty.
–
Wyjdź powiedziałem! – książę
krzyknął, biorąc do ręki poduszkę ze swojego łóżka. – Wyjdź
i nie pokazuj mi się na oczy! Ty też chcesz mi ciągle na złość
robić! Tak samo jak moi rodzice!
–
Jungkook, ja chcę tylko, żebyś zdał
z historii, przestań tworzyć jakieś bzdurne teorie, które... –
przerwał mu cios poduszką, zadany przez jego panicza. Pomimo tego,
że przedmiot był miękki, siła uderzenia była na tyle duża, by
go zabolało.
–
Wynoś się! – młodszy zaczął
wrzeszczeć. – Wynoś się! Nie rozumiesz co do ciebie mówię?!
Jimin
westchnął cicho i podszedł do drzwi. Tracił powoli cierpliwość,
a nie chciał wyżyć się na swoim paniczu. Nim jednak wyszedł z
pokoju, odwrócił się w jego stronę.
–
Przestań urządzać histerię o byle
co, nie wszystko musi iść tobie idealnie po myśli. – warknął i
trzasnął za sobą drzwiami.
Jungkook
stał jeszcze przez chwilę, wpatrując się w kawałek drewna, za
którym zniknął przed chwilą jego sługa. Rzucił poduszkę na
łóżko i wrzasnął, ciskając książką w szafę. Położył się
na podłogę i zaczął wyklinać pod nosem wiązanki przekleństw
pod adresem Jimina, póki nie zasnął.
Jimin
wszedł do pokoju Jungkooka, chcąc zobaczyć, czy jego panicz dalej
jest na niego obrażony. Jednak zamiast rozjuszonego nastolatka
znalazł nieruchome ciało na środku pokoju. Serce stanęło mu w
klatce piersiowej. To była jego wina, mógł go nie denerwować. Na
pewno dostał ataku, a on sobie po prostu poszedł.
–
Jungkook! – zawołał Jimin i
podbiegł do ciała.
Opadł
obok niego i zaczął go szarpać, przerażony, że stracił właśnie
swojego najlepszego przyjaciela i to ze swojej winy. Książę
zmarszczył brwi i uderzył Jimina w głowę.
–
Zamknij się, idioto. – burknął,
otwierając oczy. – Teraz to się mną przejmujesz?
– A
kiedy ja się tobą nie przejmowałem, idioto?! – odparł Jimin i
odetchnął, przytulając młodszego. – Myślałem, że wykitowałeś
przeze mnie...
Jungkook,
pomimo tego, że złościł się na swojego przyjaciela, objął go i
również się przytulił. Książę wiedział, że Jimin zawsze się
o niego troszczył najlepiej, jak mógł i nie mógł winić go za
ten warunek, jaki mu wcześniej postawił.
–
Hyung... – powiedział już
łagodniej, przecierając oczy. – Pomożesz mi w nauce?
Jimin
spojrzał na niego i po chwili uśmiechnął się, rozluźniając
uścisk. Zamiast tego, poczochrał włosy młodszego i kiwnął
potwierdzająco głową. Sięgnął po leżącą pod szafą książkę
Jungkooka i otworzył na ostatnim temacie, jaki omawiali.
– Nie
złościsz się już na mnie? – spytał, wertując kartki.
Jungkook
siedział przez chwilę w ciszy, przyglądając się dłoniom Jimina
przekładającym strony.
–
Nie. – powiedział krótko i
przysunął się obok Jimina, by mieli taki sam widok na książkę.
Starszy
chłopak pokiwał głową z uśmiechem i położył młodszemu
książkę na kolanach. Bez ogródek rozpoczął opowiadać o
wydarzeniach zawartych w temacie, na którym mieli otwarte strony.
Wskazywał najważniejsze daty i nazwiska oraz tworzył do nich
skojarzenia, dzięki którym książę mógł je łatwiej zapamiętać.
Gdy skończyli, Jungkook potrafił już wszystko, czego potrzebował.
–
Jesteś lepszy od tego nauczyciela. –
przyznał Jungkook, szczerząc się do swojego hyunga.
– Ty
go po prostu nie słuchasz. – odparł Jimin z ironicznym uśmiechem.
– I nie podlizuj mi się, masz dostać piątkę.
Jungkook
przygryzł wargę, kiwając w ciszy głową. Dostanie tą piątkę.
Chciał znowu spotkać się z Taehyungiem. Jimin patrzył na niego
przez chwilę, po czym podniósł się.
–
Chodź, za pięć minut zacznie się
lekcja, a wiesz, że ten facet nie lubi czekać. – powiedział i
wyciągnął dłoń do swojego panicza, by pomóc mu wstać.
Jungkook
chwycił jego dłoń i podniósł się, po czym razem wyszli z jego
pokoju. Lekcje były prowadzone w salonie konferencyjnym jego
rodziców, bo jako jedyny miał tablicę, na której ich nauczyciel
mógł rozrysowywać schematy i inne podobne rzeczy. Jimin i Jungkook
zajęli swoje miejsce, a po chwili do pomieszczenia wpadł starszy
człowiek, a lekcja się rozpoczęła. Wpierw mężczyzna poprowadził
zajęcia z przedmiotów ścisłych, a gdy skończył i miał przejść
do części humanistycznej, w której znajdowała się również
historia, młodszy z chłopców poprosił o przepytanie. Jungkook był
zaskoczony, jak łatwo mu szło odpowiadanie. Jedynie trzy razy
musiał się chwilę zastanowić, ale na każde pytanie udzielił
poprawnej odpowiedzi.
–
Widzę, że wreszcie wziąłeś na
poważnie moje słowa. – powiedział na koniec nauczyciel i zapisał
w swoim notatniku piątkę. – Skoro tak dobrze się nauczyłeś,
nie muszę robić wam powtórzenia. Będę się zbierał, dzisiaj mam
wyjątkowo napięty dzień.
Spakował
się, a chłopcy ukłonili się, żegnając go. Gdy drzwi zamknęły
się za nauczycielem, Jungkook spojrzał na Jimina wyczekująco.
–
Już, idziemy. – powiedział
starszy, wywracając oczy, ale pomimo tego uśmiechnął się.
Ruszyli
do pokoju Jungkooka, by odłożyć książki i przejść do pokoju
Jimina. Starszy przeszukał swoje rzeczy i znalazł płaszcz, który
wcześniej książę miał na sobie. Podał go młodszemu, a ten
niemalże natychmiast go założył. W duszy nie mógł wytrzymać i
miał ochotę skakać w kółko.
Drzwi
do pokoju otworzyły się, a w nich pojawiła się posłanka
królowej.
–
Panicz Jungkook wzywany jest do swojej
matki, do sali konferencyjnej. – powiedziała to beznamiętnie,
mierząc przebranego chłopaka wzrokiem. – Panicz urządza jakiś
bal przebierańców?
Jungkook
zamarł i spojrzał się za siebie na kobietę. Cały entuzjazm
uleciał z jego ciała. Zdjął wcześniej założony kaptur i
podszedł do służki jego matki.
–
Nie, a nawet jeśli, to gówno cię to
interesuje. Kto ci pozwolił wejść bez pukania? Nawet Jimin
uprzedza mnie, nim wejdzie. Przekaż mojej matce, że zaraz będę i
wynoś mi się stąd, nim straż wezwę. – powiedział cichym,
chłodnym głosem, mierząć kobietę chłodnym spojrzeniem.
Posłanka
zmieszała się i cofnęła o parę kroków. Ukłoniła się i
natychmiast pobiegła jak najdalej od pokoju Jungkooka. Ten prychnął
cicho i trzasnął za nią drzwiami. Był wkurzony. Co teraz mogła
chcieć jego matka? Akurat w tym momencie?! Wiedział, że jak teraz
pójdzie na spotkanie z matką, może mu to zająć naprawdę dużo
czasu.
–
Ciesz się, że przyszła teraz a nie
po naszym wyjściu. – powiedział Jimin, podchodząc do swojego
panicza. – Twoja matka zauważyłaby, że cię nie ma.
Jungkook
pokiwał w ciszy głową. Wiedział, że Jimin ma rację. Jednak nie
mógł pozbyć się gniewu. Zaczął się przebierać z powrotem w
swoje codzienne ciuchy.
– Jak
nie pójdziemy dzisiaj, to obiecuję, pójdziemy jutro. –
powiedział starszy, posyłając swojemu paniczowi szeroki,
pocieszający uśmiech.
–
Dziękuję. – powiedział cicho
Jungkook i odwzajemnił gest. – Idę.
Wyszedł
ze swojego pokoju i skierował się nieśpiesznym krokiem do sali, w
której miał wcześniej lekcję. Zaczął rozmyślać, co było na
tyle istotne, by jego matka wzywała go do siebie. Gdy dotarł pod
odpowiednie drzwi zapukał delikatnie i uchylił je lekko.
–
Nareszcie jesteś. – powiedział
jego ojciec.
W
sali, prócz jego rodziców, znajdowała się dwójka starszych ludzi
oraz młodsza od nich kobieta. Wokół stało pełno służby zarówno
ludzie, których pierwszy raz widział oraz jego służba. Podszedł
do stołu, przy którym siedziała piątka ludzi i ukłonił się.
–
Jungkook, to twoja narzeczona,
Chaerin. – odezwała się jego matka, gdy wyprostował się i
wskazała na najmłodszą kobietę.
Jungkooka
zamurowało. Był pewien, że ta kobieta jest starsza od niego
conajmniej jakieś pięć lat. Spojrzała na niego i wydawało mu
się, że słyszy jej bezgłośny jęk.
–
Miło mi cię poznać. – ukłonił
się w jej stronę i przysiadł się do stołu. Tak naprawdę myślał
zupełnie co innego.
– Mi
ciebie również, książę. – powiedziała z kwaśnym uśmiechem.
–
Jesteśmy tutaj, by omówić, jak
będzie wyglądać wasz ślub. – powiedział ojciec Chaerin,
spoglądając na mnie.
Nie
miał nic do gadania w tej kwestii. Wolał, by nie było w ogóle
tego ślubu i przypuszczał, że Chaerin popiera jego myśl. Ich rodzice pogrążyli się w rozmowie, a Jungkook jęknął bezgłośnie.
Wyprawa za mur w dniu dzisiejszym została właśnie nieodwołalnie
odrzucona.
–
Żeby było jasne, nie zamierzam
wychodzić za ciebie za mąż. – powiedziała cicho Chaerin po
około dwudziestu minutach, pochylając się ku Jungkookowi.
– Nie
chcę cię obrazić, ale ja również nie chcę się żenić z tobą.
– odpowiedział jej, na co ta pokiwała głową.
– Nie
masz może jakiegoś pomysłu, by ich odsunąć od tego pomysłu? –
spytała, opierając głowę na dłoni. – Mam już kogoś i nie
chce z nim zrywać więzi.
–
Niestety, nie mam pomysłu. Też już
kogoś mam. – mówiąc to, w pierwszym momencie do jego myśli
przyszedł Taehyung, ale szybko jego obraz został zastąpiony przez
Danee.
Miał
jednak wrażenie, że jego uczucie do dziewczyny osłabło. Nie
chciał jednak teraz o niej myśleć. Zaczął wyobrażać sobie, co
będzie, gdy Jimin już go zabierze do plebskiej części. Był tak
pochłonięty swoimi myślami, że nawet nie usłyszał, jak jego
matka do niego mówiła.
–
Jeon Jungkook, mówię coś do ciebie!
– krzyknęła w końcu, aż książę się wzdrygnął.
–
T–tak, słucham? – wyjąkał i
spojrzał na królową.
Jego
matka wskazała na tablicę, gdzie były wypisane jakieś głupoty
odnośnie ślubu. Jungkook nawet nie chciał skupiać na tym wzroku.
– Tak
będzie wyglądać ten ślub i kolory jakie będą dominować. –
oznajmiła, a Jungkook przytaknął w ciszy. – Odpowiada ci to,
droga Chaerin?
–
Mnie się nawet nie pytajcie, nie mam
zamiaru wychodzić za mąż. – powiedziała chłodno, zakładając
ręce na piersi.
W
zamian za te słowa, dostała od swojej matki w udo, na co syknęła
cicho.
–
Wybacz, pani, moja córka jest dzisiaj
nie w humorze. – powiedziała matka Chaerin, uśmiechając się
przepraszająco do mojej matki.
Jungkook
westchnął lekko poirytowany. Nie rozumiał, po co tu w ogóle był.
Ani on, ani Chaerin nie chcieli tego ślubu, w dodatku wszystkie
szczegóły obgadywali ich rodzice. Zaczął zbierać w nim gniew.
Zamiast siedzieć tutaj i się nudzić, mógł zwyczajnie odwiedzić
Taehyunga.
–
Rozumiem. Nie szkodzi. – powiedziała
matka Jungkooka, kiwając głową i zwróciła się do swojego syna.
– Kochanie, możesz już odejść.
Kiwnął
tylko głową i wyszedł z sali, kierując się do swojego pokoju.
Szedł ze spuszczoną głową, a gdy otworzył drzwi, zastał Jimina
siedzącego na jego łóżku, grzebiącego w jego ipadzie.
–
Pozwoliłem ci ruszyć? – burknął
i położył się na brzuchu obok niego.
– I
tak byś pozwolił. – odparł Jimin i poklepał go po plecach. –
Jak tam u matki?
Jungkook
westchnął cicho i wtulił twarz w poduszki. Nie chciał o tym
mówić. Jimin wyczuł, że jego panicz nie jest w najlepszym
humorze, dlatego postanowił nie męczyć go pytaniami. W ciszy
siedział obok niego i grał na ipodzie, gdy ten odchrząknął
znacząco. Jimin to zignorował, jednak dźwięk powtórzył się,
więc zwrócił swoją uwagę na Jungkooka.
– Ona
też nie chce ślubu. – powiedział młodszy, siadając. – Nie
rozumiem, dlaczego oni to robią.
– Jak
nie wiadomo o co chodzi, to o pieniądze się rozchodzi. – oznajmił
Jimin, zwracając swoją uwagę ponownie na ekran ipoda.
Jungkook
prychnął i zaczął wpatrywać się w swoje dłonie. Bolało go to,
że jego rodzice nic sobie nie robili z jego uczuć, szczególnie,
gdy chodziło o pieniądze.
–
Jimin... – zaczął Jungkook powoli,
opierając się o swojego hyunga. – Nigdy mnie nie zostawisz?
Jimin
spojrzał na swojego panicza, gotów go wyśmiać, jednak zauważył,
że było to poważne pytanie. Objął młodszego i uśmiechnął
się, potrząsając nim lekko.
– Nie
ma mowy, bym cię zostawił. – powiedział radosnym tonem i
poczochrał drugą ręką jego włosy, odłożywszy uprzednio ipoda.
Jungkook
wyszczerzył się do swojego hyunga, a tamten uwolnił go z uścisku.
– Idź
się teraz wykąpać. – powiedział starszy, wstając z łóżka. –
Jutro z rana pójdziemy do Taehyunga.
Jungkook
jeszcze ostatni raz przytulił swojego hyunga z radosnym "dziękuję"
i poszedł do jego własnej łazienki. Jimin stał jeszcze przez
chwilę, po czym zaśmiał się cicho, udając się do swojego
pokoju.
*
Dom
Yoongiego na pewno nie należał do najpiękniejszych, ani nie
największych. Jego okolica również nie uwodziła, pełna starych
budynków i kruszących się, betonowych murów. Nie przeszkadzało
mu to jednak, gdyż był jedynym człowiekiem, żyjącym w tej
okolicy, co gwarantowało ciszę i spokój. Jego mieszkanie zawierało
podstawowe meble, takie jak fotel, stolik, krzesło, szafę i łóżko,
lecz miał również laptopa schowanego w swoim plecaku. Jednak
Yoongi leżał teraz na zimnej podłodze, wpatrując się w sufit.
Nie wiedział co powinien zrobić. Nie, żeby miał sobie nie
poradzić, jednak sprawiało to wiele kłopotu. W sumie zabicie
księcia, Jeon Jungkooka nie było prostą misją.